murki.pl
  Info | Mapa | Topo | Ogłoszenia | Archiwum | Zdjęcia | Forum | Zaloguj | Kontakt

Artykuły (12/2001)

Zmiany w serwisie

[31 grudnia 2001, Jerzy Kubinski & Piotr Szuca]

Od dzisiaj każdy może własnoręcznie opublikować w serwisie murki.pl własny artykuł lub ogłoszenie.

Aby opublikować własny materiał w dziale aktualności, artykuł lub ogłoszenie wystarczy założyć sobie w serwisie konto, a następnie wypełnić odpowiedni formularz. Nadesłany materiał jest „widoczny” online wyłącznie dla jego autora, a kiedy prace redakcyjne dobiegną końca, może on zostać udostępniony wszystkim.

Co można publikować

Serwis murki.pl powstał z myślą o trójmiejskich wspinaczach jako kontynuacja Niezależnego Biuletynu Wspinaczy Trójmiasta KLAMECJUSZ. Chociaż główną treścią serwisu jest (ciągle rozbudowywany i na bieżąco aktualizowany) przewodnik wspinaczkowy po murkach, od czasu rejestracji domeny murki.pl prowadzony jest również serwis informacyjny poświęcony wspinaniu w Trójmieście, podzielony na „aktualności” oraz „artykuły i reportaże”.

Na stronach serwisu każdy może opublikować:

  1. aktualności (np. informacje o nowych drogach, ciekawe powtórzenia, wyniki zawodów),
  2. artykuły i reportaże (np. relacje z wyjazdu, podsumowania sezonu, fotoreportaże),
  3. ogłoszenia.

Ponieważ jako zakres tematyczny serwisu przyjęliśmy „wszystko to, co może zainteresować trójmiejskich wspinaczy”, od czasu do czasu publikujemy również materiały nie związane bezpośrednio z Trójmiastem, ale o znaczeniu ogólnopolskim — np. wyniki kolejnych eliminacji Pucharu Polski we Wspinaczce Sportowej.

Jak opublikować swój materiał…

Aby opublikować ogłoszenie, artykuł czy materiał przeznaczony do działu aktualności trzeba się zalogować wybierając odpowiednie łącze (link) u góry strony. Osoby, które nie posiadają konta w serwisie muszą je sobie utworzyć (zarejestrować się jako nowy użytkownik, odpowiedni link dostępny jest ze strony logowania). W czasie rejestracji nowego użytkownika wskazane jest wypełnienie pola e-mail, umożliwiającego nam zwrotny kontakt w przypadku wątpliwości dotyczących publikacji.

Przed założeniem konta należy zapoznać się z treścią „porozumienia między Nordenberg a Użytkownikami” w zakresie korzystania z serwisu murki.pl. Ten (strasznie brzmiący) dokument stanowi skróconą i nieco zmodyfikowaną kopię analogicznego tekstu opublikowanego przez portal INTERIA.PL ;-), a ma na celu ochronę publikowanych w serwisie materiałów przed nieautoryzowanym rozpowszechnianiem oraz przed jakimikolwiek próbami ich nieuczciwego wykorzystania.

Po zalogowaniu Użytkownik trafia na swoją „stronę główną”, gdzie ma możliwość dodawania, edycji i usuwania (zgłoszonych przez siebie) aktualności, artykułów i ogłoszeń oraz dalsze wskazówki pomocne w pracy.

Dlaczego logowanie?

Logowanie użytkowników oraz moderowanie nadsyłanych materiałów uniemożliwi (mamy nadzieję) publikowanie materiałów nierzetelnych. Moderowanie jest rodzajem wewnętrznej cenzury — w przypadku serwisu murki.pl o tym, co i w jakiej formie ukaże się online będzie decydowała redakcja serwisu. Nie zamierzamy wstrzymywać wszystkich nadsyłanych materiałów, chodzi przede wszystkim o uniemożliwienie publikacji tekstów nie związanych ze wspinaniem trójmiejskim (np. ogłoszeń w rodzaju „Sprzedam Wartburga”) oraz o możliwość wprowadzenia w nich zmian edytorskich (formatowanie, poprawianie błędów).

Zachęcamy do współpracy!

Publikowanie w serwisie murki.pl jest proste, ale wymaga pewnych poświęceń ;-) Przede wszystkim wolnego czasu i (najlepiej, ale niekoniecznie) stałego łącza.
Do poprawnego opublikowania prostego ogłoszenia, newsa czy artykułu nie jest potrzebna wiedza na temat HTML czy XML — wystarczy przygotować swój tekst w pliku tekstowym lub wpisać go bezpośrednio w odpowiednim formularzu. Możliwe (i zalecane) jest również formatowanie materiałów przeznaczonych do publikacji — obszerny dokument opisujący sposób przygotowywania materiałów jest udostępniany po zalogowaniu.


 

Matterhorn i Liskamm

[25 grudnia 2001, Arkadiusz Kamiński]

Zdjęcia z turystycznego wejścia na Matterhorn. Dla tych, którzy nie widzieli Góry z bliska…

Droga, którą wchodziliśmy na Liskamm była nie do końca „turystyczna” — ale przewodniki zostawiliśmy w autobusie z Polski do Szwajcarii…
Asekurowaliśmy się na dwóch wyciągach (większa część drogi to strome śnieżne zbocze z pojedynczymi krótkimi ściankami lodowymi i jeszcze rzadszymi skałkami). Nachylenie zbocza powodowało, że trzeba było cały czas stać na nogach (na wydeptanych półeczkach lub czubkach raków) i nie dawało się nigdzie usiąść — więc było stromo i „psychicznie” ;-)

Wspinaczka na Liskamm zajęła nam dobę (z zejściem w nocy i wejściem na Punta Gnifetti), a na Matternhorn łącznie trzy.

Breithorn. Lodowiec Gornergletscher. Krótki odpoczynek po włoskiej stronie. Na przełęczy. Uśmiech dla Sponsora ;-)
Pobudka po biwaku - wschód słońca. Po zejściu z wierzchołka. Widok z biwaku. Zjazd w morze chmur. Herbata.
Po wyprawie. Fen. Punta Gnifetti (schronisko Regina Margherita, 4559 m n.p.m.). Liskamm. Towarzysze na lodowcu. Autor po wyprawie. Odchudzony ;-)

Więcej zdjęć z Matterhornu np. na http://ski-zermatt.com/.


 

Małe piwko

[23 grudnia 2001, Marek Ladziński]

Pierwsza z cyklu krótkich wzmianek dotyczących bieżącej, zimowej działalności wspinaczkowej na Murkach. Nowa hakówka na Murkach Brętowskich.

Jest stosunkowo ciepły, grudniowy poranek, od czasu do czasu lekko prószy śnieg dając wrażenie pełni zimy. Z dala od gwaru miasta i wspinaczy tłoczących się na ściankach, tylko ja i mój cel. Biały na Poligonie.

Zaczynam od przebrania się w coś cieplejszego niż spodnie dżinsowe, wypijam gorącą herbatkę z termosu kreśląc jednocześnie w wyobraźni przebieg pierwszej hakówki na Białym. Teraz tylko uprząż, wiertarka, kotwy, spitownica, młotek, lina, klucz, karabinki, taśmy i pętle, termos do plecaka i można ruszać na podbój. Wreszcie zaczynam! Kawałek ryską, zaraz pierwsza kotwa, druga, trzecia — siedzą super! Nie spodziewałem się, że pójdzie tak szybko. Po prostu „małe piwko przed śniadaniem”, jeszcze ze trzy przepinki i koniec.

*

Już po szóstej przepince miałem wszystkiego cholernie dość. Od ponad godziny ciągłego wiszenia zesztywniały i zmarzły mi nogi, ubyło też mocy w rękach, a przede mną jeszcze cztery kotwy do osadzenia, przypuszczalnie niebanalne wyjście przez okap na ścianę czołową i kawałek Marasówki do górnej krawędzi. Tak niewiele — okap o trudnościach może VI+ i tych kilka ruchów w górę, ale puściło dopiero po sześciu próbach.

Po ukończeniu drogi pozostało zjechać, odkręcić ostatnią plakietkę i wrócić do domu z uśmiechem na twarzy — droga skończona i poprowadzona. Plan się powiódł — bez lotów, a kotwy pozostały dla następców.

Biały na Poligonie

Małe piwko przed śniadaniem, VI+ A1 (możliwe warianty). Pierwsze przejście Marek Ladziński 15.12.2001 (solo), czas przejścia: 1 godz. 40 min. Sprzęt (minimum): 3 plakietki, śruby M10, 3 karabinki, kilka taśm i pętli.

Przebieg drogi można obejrzeć w Przewodniku, niebawem również zdjęcia…


 

Zaćmienie słońca

[17 grudnia 2001, Michał Zrzelski]

Pakerzy przywykli do łapania się rzeczy których nie ma, musieli nauczyć się łapać rzeczy których nie widzą. Relacja z pierwszej eliminacji Pucharu Trójmiasta.

Już od dawna coś wisiało w powietrzu…

Zaćmienie słońca, cielak z dwiema głowami…
wtedy już wiedzieliśmy…
znaki były nieubłagane i jednoznaczne…
Ani chybi…
zbliżał się Trójmiejski Puchar w Bulderingu.

Od jesieni w powietrzu było gęsto od przypuszczeń i pytań:
Czy Piotr Wielki odda koronę trójmiejskiego wspinu?
Kto pod nieobecność faworytów (Miles, Struzik, Domino) stanie na podium?
Jak sprawdzi się nowa konwencja zawodów?
Czy Elvis żyje?

Jak co roku zawody pucharowe są miernikiem zimowo-panelowych zdolności trójmiejskich cud-chłopaków i malinowych dziewcząt. Znalezienie się w czołówce rankingu dla wielu oznacza intratne kontrakty sponsorskie, prestiż, sławę, pieniądze, posłuch wśród podwórkowej gawiedzi i zwiększenie kieszonkowego.

Nie inaczej było i tym razem.

Na starcie stanęła rekordowa liczba uczestników i uczestniczek. Największe syndykaty wspinaczkowe wystawiły swoich zawodników, promotorzy prześcigali się w rokowaniach, bukmacherzy przyjmowali zakłady, słowem dzień jak co dzień na sobotnim jarmarku wspinaczkowym.

W Trójmieście pojawiły się największe wspin-sławy Polski Północnej:

  • CezaryM z Torunia znany ze swych nienagannych manier, żelaznego ścisku i zniewalającego uśmiechu wraz ze swą świtą,
  • WaldekM z Koszalina, człowiek impreza, zwany mrocznym żniwiarzem Pomorza Środkowego,
  • Trójmiejska moc-ekipa:
    PiotrS zwany wielkim lub wszechmocnym,
    GrześK czyli lotna brygada z Pruszcza, mężczyzna o nienagannej sylwetce i obiekt westchnień wielu białogłów;
    KrzysiekGPan Straszyna i okolic, dla przyjaciół Bubu, a dla wrogów… nie chcielibyście wiedzieć…
    Ekipa Juniorów z Rumi znana w szerszych kręgach jako „Komando Rumia Bandits” wraz z Panią Trener,
    ArekK a.k.a. Czarny, yo, yo VX IC team…
    SebastianJ alias Łysy alias Latający Kaloryfer,
    RafałZpower master — znany także jako diler z AWF
    oraz cały korowód barwnych postaci nieznanej proweniencji ze wszystkich trójmiejskich zaścianków (włączając w to piękne nieznajome, karły, dziwolągi, kobiety z brodą itp…).

Przystawki ułożyła spółka Kamil Jaroszuk & Dominik Dybek. Trzeba przyznać, że chłopcy nie zawiedli, a kunszt z jakim ułożone były problemy pozwala zaryzykować stwierdzenie, że byli oni niewątpliwie wirtuozami dziecinnych zabaw na trzepaku. Drogi już z ziemi wyglądały na trudne, w akcji okazywało się jakimi są super-hiper-mega-hardcorami!

Ale nie uprzedzajmy faktów…

Ułożono 4 buldery (zawodnicy mieli 3 min. czasu na każdy). Domino i Kamil pokazali w swoich drogach nową jakość, co niektórym mogło się nie spodobać, ich pech.

Problemy były zróżnicowane: siłowe (droga 4), dynamiczne (drogi 2 i 3), czujne (droga 1).

Pakerzy przywykli do łapania się rzeczy których nie ma, musieli nauczyć się łapać rzeczy których nie widzą (lot na drodze 3), mieli także możliwość pokazania całej gamy ekwilibrystycznych pozycji, których większość była wariacjami na temat słynnej wspinaczkowej „czwóreczki”. Tytuł Miss Gracja na tej drodze został przyznany, na prośbę kolegów, Jasiowi Pakule.

Droga 2 składająca się tylko z 6 chwytów skutecznie oddzielała chłopców od mężczyzn i niejeden mocarz połamał sobie na niej zęby (zwłaszcza na wielce frasobliwym ruchu do ścisku).

…ale to pochylnia jak zwykle stanowiła clou zmagań.

Problem-monstrum skonstruowany przez Kamila wyciskał siódme poty i łzy z oczu nawet najtwardszych pakerów. Zaiste trzeba było być Paganinim oblaków żeby zrobić go choć połowicznie.

Droga 1 mimo, że na pionie pozostanie dla wielu zagadką: „jak można przytrzymać się na tak małych chwytach w tak niekorzystnym ustawieniu?” — to pytanie nurtuje chyba do dziś największych kafarów.

Już eliminacje wykazały brak wyraźnych faworytów i każdy miał szansę wejścia do finału. Na tym jednak nie koniec niespodzianek. Bouldery eliminacyjne okazały się być na tyle trudne, że 2 z nich nie doczekały się „topu”.
W tłumie widzów wichrzyciele rozsiewali plotki, że buldery są łatwe tylko zawodnicy to cieniasy, prowokatorzy ci zostali przykładnie ukarani (smoła i pierze jednak się przydały!).

Nowe zasady zawodów przewidywały uczestnictwo w finale 6 zawodników, którzy będą rywalizować na 2 bulderach (czas na każdy 5 min. + przerwa ok. 10 min). Tak też się stało, w strefie znaleźli się: CzarekM, PiotrS, OlafL, SebastianJ, GrześK i RafałZ. Tymczasem na ścianie 2 złośliwe trolle nie próżnowały. Kamil i Domino z iście diabelskim smakiem układali problemy finałowe. Z ich szyderczych uwag można się było domyślić, że szykują coś ekstra. Jakże sromotnie mieli się zdziwić…

Publika przerzedziła się. Ci o słabszych nerwach udali się w domowe pielesze, a „twardziele” zaopatrzyli się w kolejne kubki popkornu. Aparaty ustawione, kamery pracują… czas na finał.

Finały ułożone były wg zasady: „ktoś musi spaść aby wejść mógł ktoś”.

Droga 1 „made by kamil” preferowała zawodników obdarzonych żelaznym ściskiem, a strzał kończący przejdzie chyba do kanonu gier i zabaw świetlicowych na politechnice. Mimo obaw organizatorów bulder przesiał zawodników dość równomiernie.

Droga 2 „made by domino” była tak skąpo wyposażona w chwyty, że wymagała wykorzystania rachitycznej „rzeźby” ściany, a główną zasadą było: wszystkie chwyty dozwolone — im dziwniejsze tym skuteczniejsze. Niektórzy dokonywali tu cudów zwinności, inni prezentowali rozciągnięcie godne radzieckich cyrkowców i co najważniejsze każdy miał swoją wizję przejścia problemu.

Różnice były niewielkie, walka zażarta i nikt nie odpuszczał. Zawodnicy walczyli do ostatnich sekund, a jak to się skończyło możecie zobaczyć w newsach (wynikach).

Jedno jest pewne. Sezon panelowo-bulderowy został zainaugurowany z należytą oprawą. Widowiskowość przystawek sprawiła, że nie tylko zawodnicy ale także licznie zgromadzona gawiedź miała zagwarantowaną rozrywkę najwyższego sortu. Przy tym udało się zachować bezstresowy-bezstrefowy charakter zawodów. Duża liczba zawodników (a zwłaszcza juniorów) potwierdziła potrzebę organizowania takich zawodów zwłaszcza w trybie off-season. Następna eliminacja turnieju oberżystów już 19 stycznia 2002 na PG. Szykujcie szpona, bo jak pokazała historia nikt nie jest faworytem i wszystko może się zdarzyć.

Dla niewtajemniczonych:

Struzik po wakacyjnej kontuzji udał się do wód i leczy kości w sanatorium w Iwoniczu Zdroju.
Miles szuka zapomnienia w podróży dookoła świata (czyt.: zniknął, nikt nie wie co się z nim dzieje).
Domino nie startował z przyczyn regulaminowo-formalnych.

Nazwiska do wiadomości redakcji.


 

Zdjęcia z Pylonu

[12 grudnia 2001, Michał Baniewicz]

Gdzie stoi najwyższy most w Polsce? Oczywiście w Trójmieście. Ściany niewspinaczkowe, ale ekspozycja na topie przyzwoita. I Wieża Bartosa z niecodziennej perspektywy. Dla koneserów.

Najwyższy betonowy most w Polsce ;-) Wejście jedną z „klatek schodowych” zajmuje 20 minut… Rzut oka z topu na dół. Ziemia jest kulą, mój chłopcze - mawiał ojciec Robinsona… gdzieś za horyzontem wznosi się Kołoczek (niewidoczny), za to z prawej można podziwiać Wieżę Bartosa. Wieża Bartosa i Martwa Wisła. Wieża Bartosa - ściany wschodnia i północna.

O drogach wspinaczkowych na wieży Bartosa (i kilku innych ciekawostkach) można poczytać w przewodniku. Trwa sezon na hakówki…


 

Teneryfa

[ 9 grudnia 2001, Eliza Kugler]

Wspinanie w słońcu i kąpiel w Atlantyku. Drogi jak w Rutkach, a sezon od października do kwietnia.

Powyżej chmur w Parku Narodowym Teide. Jeżeli w Arico pada, można się powspinać w słońcu w Cañadas. El Teide i „morze” lawy. Cañadas del Teide. Cañadas del Teide o zmierzchu. Zachód słońca nad Gomerą. Na dole plantacje bananów. Guia de Isora. Piękne skały, ale niektóre drogi bardzo kruche.

Teneryfa, największa spośród siedmiu Wysp Kanaryjskich. Wspinanie przez cały rok, a zamiast sympatycznego wapienia szorstka skała wulkaniczna. Rejony sportowe znajdują się przede wszystkim na południu wyspy, gdzie krajobraz opisywany jest często jako księżycowy — wysuszona ziemia, mało zieleni i dziwne kształty czerwono-brunatnych skałek sprawiają, że można poczuć się nieco nieswojo. Zimą skały Teneryfy są podobno najcieplejszym i najbardziej słonecznym europejskim rejonem wspinaczkowym, chociaż wyspa leży na Oceanie Atlantyckim, niewiele na północ od Zwrotnika Raka i bliżej brzegu Afryki niż Hiszpanii. Sezon wspinaczkowy rozpoczyna się w październiku i kończy w kwietniu, w innych miesiącach jest bardzo gorąco. Listopad i styczeń uważane są za najchłodniejsze (w Polsce taki ciepły lipiec) — czasami spadnie deszcz, a El Teide (3718 m n.p.m. — najwyższy szczyt Wysp Kanaryjskich) pokrywa śnieg.
Dni odpoczynkowe można spędzić na jednej z tysiąca plaż — kąpiel w listopadzie lub grudniu w ciepłym oceanie (podczas gdy w Gdańsku pada deszcz ze śniegiem) jest prawdziwą przyjemnością. Godne polecenia są także wycieczki szlakami wulkanicznymi prowadzonymi pośród drzemiących i nieczynnych kraterów, a także parki wodne i pyszne lody w większych miastach portowych.

Teneryfa oferuje kilka rejonów wspinaczkowych. Do najbardziej znanych należą Arico, Cañadas del Teide oraz Guia de Isora. Najbardziej egzotyczne jest wspinanie po tzw. bombach wulkanicznych lub lapillach uwięzionych w tufach — skałach pochodzenia wulkanicznego. Dla trójmiejskich wspinaczy miłym zaskoczeniem będzie zwłaszcza wspinanie w Arico, gdzie charakter wspinania po gładkich, pionowych ścianach z kutymi chwytami do złudzenia przypomina Rutki.

Najlepszym i stale uaktualnianym przewodnikiem po wspinaczkowej Teneryfie jest Rock Climbs in Mallorca, Ibiza & Tenerife Chrisa Craggs (dodatkowo opisy rejonów na Gran Canaria i Lanzarote). Przewodnik można zamówić na stronie homepages.which.net/ chris.craggs/books/majorca.html. Inny przewodnik tego autora — Andalusian Rock Climbs, jest raczej nie do zdobycia. Dostępne są kserokopie z prostymi schematami rejonów, istnieje także kilka stron internetowych, których autorzy próbowali udostępniać przewodniki wspinaczkowe po wyspie np.: willerup.com/climbing/tenerife.html, www.climbing.nl/tenerife, www.hejoly.demon.nl/tenerife/tenerife-en.html.

Na Teneryfie trzeba mieć samochód. Wypożyczalnie samochodów na miejscu prześcigają się w ofertach, można też zamówić auto w dużej firmie w Polsce, aby spokojnie odjechać z lotniska do jednego z kilku docelowych miasteczek (np. Avis, tel. +48 58 3018818, Los Rodeos lotnisko tel. +34 922 258713, Reina Sofia lotnisko tel. +34 922 392056, fax +34 922 392145, cena pozostawia jednak wiele do życzenia).

Podczas wyjazdu warto objechać wyspę dookoła. Krajobraz północny różni się znacząco od południowego — ciemnozielony busz na północy jest dużym kontrastem dla wyschniętego, kaktusowego południa. Na Teneryfie można przespać jedną lub dwie noce na plaży (a nawet przekoczować dwa tygodnie), jednak najlepiej wynająć pokój w jednym z kilku tzw. alojamientos de uso exclusivo w okolicy Arico lub w jednym z wielu droższych hoteli. Camping jest raczej niepopularną formą noclegu. Mieszkanie także najlepiej zabukować jeszcze w kraju, np. za pomocą Attur — Asociación Tinerfeńa de Turismo Rural, tel./fax +34 922 230926, e-mail: jritter@teleline.es lub Aecan — Alojamientos Rurales (www.cip.es/aecan) tel. +34 922 240816, +34 922 293495, e-mail: aecan@cip.es.
Kwatery prywatne: Santiago del Teide (Masca) — Morro Catana tel. +34 922 353197, +34 696 465 838, Guia de Isora — Casa de Abuelo, tel. +34 922 851387, Granadilla — Antón Piche, tel. +34 922 772838, +34 606 028767, Arico — El Moral, tel. +34 922 278318, +34 649 997604, La Tunera, tel. +34 922 244 825, La Escuela, tel. +34 922 768064, +34 922 161133, Villa Isabel, tel. +34 922 242246, Villa Maria, tel. +34 922 649552, +34 922 642468, La Plaza, tel. +34 922 230926.
Więcej informacji na temat zakwaterowania, wszelkie info turystyczne, a nawet ksero przewodników wspinaczkowych można uzyskać w Punto de Información w centrum Arico (tel. +34 922 768687). Hiszpanie porozumiewają się bez przeszkód po angielsku i niemiecku, gorzej bywa z francuskim.

Ospitowane drogi, słońce i tanie przeloty to podobno główne atrakcje dla wspinaczy amerykańskich. Dla wielu Europejczyków przelot stanowi główny koszt wyjazdu — bo na wyspę trzeba polecieć. W Hiszpanii samoloty odlatujące na Wyspy traktowane są jak autobusy międzymiastowe. Na Teneryfie są dwa lotniska — Reina Sofia na południu oraz Los Rodeos na północy. Bardziej atrakcyjne dla wspinaczy jest lotnisko na południu położone niedaleko dwóch największych rejonów wspinaczkowych — Las Cañadas i Arico, a także w pobliżu przeludnionych Playa de las Americas oraz Los Cristianos (miasto portowe, gdzie można zakupić prezenty dla rodziny).

Wokoło wyspy budowana jest autostrada (napis OBRAS może wyprowadzić z równowagi najbardziej cierpliwego kierowcę — ze względu na przebudowy, rozbudowy i remonty dróg korki są utrapieniem mieszkańców i turystów) — z północy na południe TF1, a z powrotem z Puerto de la Cruz w kierunku Santa Cruz de Tenerife TF5. Warto pamiętać o ograniczeniu prędkości do 120 km, bo podobno „Carlosi” są bezlitośni.

Waluta na Teneryfie to hiszpańskie pesetas (kurs z 9 grudnia: 100 ESP = 2,17 PLN). W większości sklepów można płacić kartami kredytowymi. Ceny jedzenia, zarówno kupowanego w supermarketach na obrzeżach miasteczek jak i w restauracjach, są nieco wyższe niż w Polsce (czasem o około 30%). Większość sklepów i supermarketów otwarta jest codziennie oprócz niedziel. Podczas planowania posiłków należy pamiętać o sjeście — przerwa w handlu trwa przeważnie od godziny 12:00 do 15:30 lub od 10:00 do 14.00.

Dla nie-wspinaczy oraz na dni kondycyjne polecam wycieczki wzdłuż Północnego Wybrzeża: La Orotava — piękne miasteczko oraz Loro Parque (skaczące delfiny, fruwające „foki”, czyli słonie morskie i papugi na wrotkach) w Puerto de la Cruz. Na południu Candelaria — kanaryjska Częstochowa — spacer, lody i pamiątki; Punto Roja i czerwona plaża niedaleko lotniska Reina Sofia oraz kolejka na Pico de Teide, tzw. Teleferico (startuje z 2356 m n.p.m.): na górze uśpiony wulkan, można powąchać wyziewy z wnętrza Ziemi oraz pooglądać stary krater. Aby zobaczyć najwyższy punkt i drzemiący krater trzeba posiadać zezwolenie władz Parku Narodowego — więcej w Punto de Información w Santa Cruz de Tenerife, tel. +34 922 239592.

Polecam także szlaki turystyczne, m.in. czerwony z drogi asfaltowej pod Pico de Teide na wierzchołek (lub jeszcze dalej na Pico Viejo 3174 m n.p.m) przez Huevos del Teide (gigantyczne bomby wulkaniczne), Montaña Blanca 2750 m n.p.m., Schronisko — Refugio de Altavista 3260 m n.p.m (nocleg ok. 2000 ESP, tel. +34 922 239811) oraz Cueva del Hielo (jaskinia). Warto zobaczyć także Roques de Garcia oraz obejść dookoła Las Cañadas del Teide, a bardziej na północy wyspy zaliczyć egzotyczne szlaki po nieczynnych stożkach wulkanicznych: start z dużego parkingu turystycznego Las Arenas Negras w kierunku Volcan Garachico 1402 m n.p.m., Montaña del Estrecho 1526 m n.p.m oraz Montaña de Chinyero 1503 m n.p.m. Więcej ciekawych szlaków m. in. w przewodnikach www.rother.de.

Na koniec rada naszych przyjaciół z Warszawy: „Nie zostawiajcie nic w samochodzie, nigdzie! Widzieliśmy rozpaczliwe obrazki — powyginane drzwi, powybijane okna…”

Miłego pobytu…


 

Odargowski Kamień

[ 5 grudnia 2001, Marek Ladziński]

Relacja z wyprawy na największy głaz w pobliżu Trójmiasta.

…czyli wspinanie na „kamiennym statku”

Odargowski Kamień. Odargowski Kamień. Czarny na Sztormie (VI+). Odargowski Kamień. Ech, gdyby stał pionowo… :)

Jest godzina 8:00. Dopijamy z Arkiem Kamińskim ostatni łyk kawy i z mapą w ręku jedziemy na Odargowski Kamień. Podroż mija na cierpliwym oczekiwaniu i wymianie myśli: „Może będzie większy od Obeliksa i Kruszynki”, „Pewnie większy już nie może być” — nasuwają się nam myśli. Płonie w nas chęć odkrycia kamienia, „skały”, która by chociaż w 50% odpowiadała potrzebom bulderowców. Głaz o niewygórowanych rozmiarach znajdujący się w zacisznym miejscu z dala od miasta, dający możliwość tworzenia nieskończonej liczby przystawek. Zaledwie tak niewiele, kawał skalnej bryły! A z drugiej… jak dużo.

Na miejscu ku naszemu zdziwieniu okazało się, że jest to największy głaz jaki dotychczas oglądaliśmy w pobliżu Trójmiasta, ma 20 m obwodu i 3,5 m wysokości. Położenie w lesie daje możliwość spokojnego próbowania problemów. Dwie przystawki naszego autorstwa, które można obejrzeć na zdjęciach to Sztorm VI+Wejściówka V+ — nie są to buldery o zbyt wyśrubowanych trudnościach.

Odargowski Kamień jest moim zdaniem niezłym obiektem dla bulderingu. Leży blisko Kruszynki, można więc w krótkim czasie odwiedzić dwa głazy nie tracąc wiele czasu i nie pokonując wielu kilometrów. Poza tym zawsze można podjechać na plażę do Dębek (tylko 3 km).

Powodzenia, już niedługo reportaż z kolejnej skały…

Dojazd

Jak na Kruszynkę, następnie za stacją CPN około 200 m do pierwszego skrzyżowania, na którym w prawo (tu zostaje samochód). Dalej pieszo szlakiem turystycznym (kolor czerwony) aż do samego głazu (około 15 minut).

Ochrona

Odargowski Kamień jest pomnikiem przyrody. Chroniony jest nie tylko głaz, ale również mchy i porosty na jego powierzchni. Chociaż głaz jest dewastowany, a na jego powierzchni znaleźć można rysunki wykonane farbami w aerozolu i różnego rodzaju „ryty”, nie upoważnia to nikogo do usuwania mchów, porostów, nie wspominając o „poprawianiu” chwytów. Obie drogi (SztormWejściówka) prowadzą przez fragmenty głazu pozbawione roślinności.
Więcej informacji o głazach w pobliżu Trójmiasta (m. in. plany dojazdu) można znaleźć w przewodniku.


 

Zdjęcia z Podlesic

[ 4 grudnia 2001, Jerzy Kubinski & Piotr Szuca]

Tak wyglądała Góra Zborów 2 grudnia 2001. Tylko trzy zdjęcia, ale jak ktoś jeszcze nie widział Dziurek i Wielbłąda przyprószonych śniegiem, to ma teraz okazję…

Dziurki, Skała Gąsieckiego i Długa Grań, Wielbłąd, Góra Zborów. Zdjęcia z 1–2 grudnia 2001. W niedzielę widzieliśmy wspinaczy na Dziewicy…


 
Na początek strony Strona główna >> Archiwum >> 2001 >> [ 5 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 ]  
 

© murki.pl 2000–2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.

poczta@murki.pl