murki.pl
  Info | Mapa | Topo | Ogłoszenia | Archiwum | Zdjęcia | Forum | Zaloguj | Kontakt

Artykuły (6/2004)

Puchar Pomorza na filmie

[21 czerwca 2004, Maciej Zemfler & Michał Zemfler]

Jurij Dułub, Katarzyna Jurek, Cezary Modrzejewski, Eliza Kugler, Piotr Szuca, Agata Wiśniewska… reportaż KozaFilm z przedostatniej eliminacji Pucharu Pomorza 2004 w Gdańsku.

[Kadr z filmu]

Aby pobrać plik należy kliknąć łącze powyżej prawym przyciskiem myszy i wybrać z podręcznego menu polecenie „Zapisz element docelowy jako…”.
Do pobierania pliku z serwera najwygodniej jest używać programu umożliwiającego kontynuację pobierania pliku po zerwaniu połączenia, np. GetRight.
Do odtworzenia konieczne jest wcześniejsza instalacja kodeka DivX.
Instalacyjne, darmowe wersje GetRight i DivX 5.1.1 są dostępne w Internecie.

Download DivX! Download GetRight!


 

Przewieszki Picnic - New Hope

[20 czerwca 2004, Pablo Houdini & Robert Peru]

Gdy procesje zmierzały do ostatnich ołtarzy, a pacjenci Srebrzyska przygotowywali się do poobiedniej drzemki, zawartość MOCY w brętowskim powietrzu osiągnęła niebezpiecznie wysoki poziom. Antonio, Zbyszko, Doktor i Zed ruszają na spotkanie swego przeznaczenia. Nie wiedzą, że w ślad za nimi potajemnie wyruszyli wywiadowcy Detektywa.

Złowieszczy świst tnącego powietrze rowerowego łańcucha nie wróżył niczego dobrego. Niewinny osprzęt roweru Wigry 4 w rękach Zbyszka zamieniał się w „wirującą śmierć” (chłopcy z Chełma zwali go także „Zerwikapturem” lub „Peacemakerem”).
Zbyszko nieugięcie trwał na posterunku, w milczeniu młócąc powietrze. Jego anatomia przywoływała na myśl ponurego szwedzkiego marynarza trwoniącego resztki swych oszczędności w mrocznym barze, w portowej dzielnicy Kadyksu lub Malagi. Mrukliwego klienta z kąta baru, pijącego w milczeniu, gdy inni wrzeszczą, aż do chwili kiedy tłucze butelkę i tnie równo wszystkich dookoła.
Pod jego nogami piętrzyły się zwały ciał w brunatnych uniformach z napisem „Rutkowski Patrol”… zgotował im czystkę w iście bałkańskim stylu.
Plan Zbyszka był prosty… ale nie uprzedzajmy faktów.

Jest czwartek, 10 czerwca 2004 roku.
Godzina 12:30 „Dwójeczce” udaje się rozgromić siły przeciwnika i zgubić grupę pościgową — bez strat własnych przybywają na miejsce. Doktor wraz z Antonio wyprowadzają niepostrzeżenie Zeda z kolejki. Czarna Wołga wciąż krąży po przedmieściach miasta, w środku podkręca wąsa jej tajemniczy kierowca.
Detektyw Rutkowski już wie, że akcja „BALD-A-CHIM” zakończy się porażką, jednak jak przystało na prawdziwego psa postanawia węszyć do końca uznając, że 90% straty własne, to tylko rany powierzchowne.

Godzina 12:45 Grupa Gdyńska spotyka się z „Dwójeczką” w miejscu, którego wygląd wszyscy już znają, a którego położenie pozostaje do dziś jedną z nieodgadnionych zagadek historii naszego stulecia. Po przyjacielskim przywitaniu chłopcy przystępują do akcji — nie mogą marnować cennego jak kreatyna czasu.
Wtem… z wielkomiejskiego smogu wyłania się cudem ocalony Zbyszko (mówi, że to zasługa jakiejś panienki i jej wieśniackiej bajery: „mój ci on” itd.), podchodzi do Zeda i stanowczym tonem wypowiada hasło: „KRASZ-PADŁ”!

W tym momencie Zed jak za dotknięciem policyjnej pałki wypuszcza z rąk materacyk. Wszyscy zamierają. Za moment wyjaśni się tajemnica materacyka, za moment wszystkie elementy gry zaczną układać się w określonym porządku jak stoczniowcy pod stołem, podczas libacji alkoholowej. Doktor z obłędem w oczach otwiera materacyk. To co znajduje w środku wprawia go w osłupienie. W środku materacyka znajduje się dostępny w każdym sklepie budowlanym i składzie opałowym przewodnik po Murkach.
Coś nie gra? Gdzie popełnili błąd? Nic z tych rzeczy, Zbyszko otwiera przewodnik, czyta na głos:
— Przewieszki, skłon południowy… — jego mózg pracuje na zwiększonych obrotach, fakty z przeszłości boleśnie świdrują czaszkę. Mikroczip pod skórą Zeda zaczyna pulsować, jego oczy opalizują, a kapiąca dotychczas ślina zaczyna cieknąć strumieniem. Doktor, znany z poruszania się po zewnętrznej krawędzi legalności, ze zobojętnieniem szykuje odpowiednią strzykawkę…
— Taaak! — wykrzykuje Zbyszko — ANKIETER! — patrzy w przewodnik: Ankieter, VI.6 SD. Trawers w prawo, oznaczone chwyty i stopnie. Przedłużenie Gosia Rules.

Dobra dobra, tylko kto się odważy, kto ma tyle siły, wytrzymałości, i kto ma na tyle małe palce by zmieściły się w tych parchatych dziurkach wyślizganych przez legiony śmiałków?
Na odpowiedź nie trzeba długo czekać. Przed czoło zgromadzenia wysuwa się siwy mędrzec. Mówią o nim: „Lepki Paluch” lub „Ten, który pamięta Początek”, a w przewodniku widnieje jako Daromir P.
Jego zdeformowane paluchy dotkają czoła Antonia: „ty dokonasz tego czynu…” — Antonio okrywa się pąsem i nic nie mówi. Zaczęło się: rozgrzewka, podskoki, wymachy, przystawki, projekty, głośna muzyka, przekleństwa, plucie, picie i palenie (nic dziwnego, że detektyw chciał temu zapobiec).

Godzina 14:30 Po blisko 2 godzinach Antonio pomimo namaszczenia i szczerych chęci nie może pokonać Ankietera. W myślach wciąż powtarza wyświechtaną mantrę: „ja nie myślę, ja nie myślę, jestem z Politechniki”…
W zatęchłym brętowskim powietrzu zaczyna unosić się zapach paniki, ludzie myślą o dezercji. W momencie kiedy wszyscy już zwątpili w Antonia, kiedy Doktorowi skończyły się jednorazowe igły, Daromirowi wyschły paluchy, a Zed właśnie zaczął się pocić z nerwów i bełkotliwie powtarzać: „Dlaczego?… Dlaczego?… Nic nie rozumie…”, właśnie w tym momencie Zbyszko usłyszał coś, czego nie słyszeli inni, coś co sprawiło, że na jego twarzy pojawił się długo oczekiwany uśmiech, a na bichu wyskoczyła wielka żyła. Pojawił się cień szansy (być może nawet cień cienia) na wykonanie zadania.

Podbiegł do swojego plecaka, wyciągnął przenośną radiostację i zaczął nadawać:
— Tu dwójeczka, powtarzam, dwójeczka, potrzebujemy posiłki, kompozytor słabnie, powtarzam, słabnie, przyjeżdżajcie, over.

Z głośnika wydobył się ledwo słyszalny charkot:
— Tu Wołga, przyjąłem, posiłki w drodze, podajcie namiary, over.

— Podaję namiary — Gdańsk, Przewieszki, skłon północny — powtarzam: Gdańsk, Przewieszki, skłon północny, zrozumieliście? Over.

5 minut później, błękitny obłok spalin zwiastuje przybycie tajemniczego wehikułu i jego wąsatego kierowcy. Tuningowany silnik ryczy na najwyższych obrotach, świece strzelają przez maskę, pancerna pokrywa włazu uchyla się… a wszyscy zamierają w przysłowiowym bezruchu.
To niemożliwe, to nie może być On.
Ale ten Wąsik, ta postura.
Ci co pomyśleli, że to Mirosław Wódka niewiele się pomylili. Z mrocznych trzewi stalowego potwora wypełza klon Mirka, jego zły brat bliźniak, eksportowy model znany pod nazwą „el karrlos ver. 1.0”, prosto z laboratoriów Intela w Alabamie.

I przypomnieli sobie słowa Wyroczni: „…przybędzie oto ten wygnany z ziemi obiecanej, ten co pokonał ocean suchą stopą, najchudszy z chudych i najsilniejszy z silnych, pojawi się z nieba w błękitnym obłoku… a wąsik będzie jego znamieniem…

El Karloss bez krzty zażenowania wyjmuje z bagażnika markową sportową torbę z napisem Abibas i udaje się w stronę Antonia. Jego metaliczny, chropowaty głos recytuje nazwy specyfików i dawkowanie: Amino, HMB, Kreatyna, Terma… nowa jakość przemycona w podszewce dresu ze stadionu XX-lecia.
Po chwili Doktor miesza w menażce żółtą miksturę i wlewa całą zawartość w biednego Antonia. Na twarzy wybrańca pojawia się błogi uśmiech. Podchodzi do Ankietera, siada, startuje i… cyk-myk i zrobione, wszystko trwa kilkanaście sekund.

Akcja zakończona. Można wracać do domu. Zbyszko intonuje słowa jego sławnego Marsza:

Beton zawsze tutaj, zawsze beton dookoła
Betonowa mentalność i betonowa szkoła

Nucąc przewieszkową kołysankę wszyscy udają się do domów…


Przypisy

  1. Wszystkie postaci są autentyczne, wydarzenia naprawdę miały miejsce, a wymienione środki farmakologiczne są ogólnie dostępne (no może, niektóre spod lady).
  2. W reportażu wykorzystano fragmenty przewodnika „Murki” bez wiedzy i zgody autorów.
  3. Jeśli ktoś obawia się o los Detektywa, to autorzy mogą zapewnić, że nic mu nie jest. Na rubieżach Trójmiasta „tam, gdzie kiedyś rosły truskawki, a teraz dumnie błyszczy hipermarket Auchan”, detektyw dochodzi do siebie po wykonanej w warunkach polowych trepanacji czaszki (parz rozdział: „Tajemnica Zbyszkowego łańcucha”). Raz w tygodniu od tajemniczego Doktora dostaje list, z czekiem na pokrycie kosztów leczenia i złowróżbnym dopiskiem: SUPLEMENTACJA TO PRZYSZŁOŚĆ.
  4. Wszystkie projekty i przystawki zostały zapisane podręcznym archiwum Murkowym oraz w EAWMM (Easy-Access-Walas-Master-Mind). Najsłodsze owoce akcji „BALD-A-CHIM” zostały tradycyjnie oznaczone farbą i dla nikogo niezrozumiałymi piktogramami.

Autorzy dziękują za wszystkie zdjęcia, które pomogły ustalić i zrekonstruować bieg wydarzeń z tego feralnego dnia. Zostały dostarczone przez obywatela Białorusi posługującego się pseudonimem Marcinesku Fancescu (wkrótce po zajściach zatrzymanego do dyspozycji prokuratury).


 

700 zdjęć z Gdańska

[15 czerwca 2004, murki.pl ]

Legendarny CD-ROM z Mistrzostw Polski Juniorów w Trójmieście plus bonusy: koszulki z zawodów, plakaty, figurki Kaszubów w strojach ludowych machające nóżkami (gdy się je odpowiednio przyciśnie), słomiane kapelusze przeciwsłoneczne, długopisy-ciupagi (nie wiedzieć czemu trafiły nad morze)… sprawdź, jak możesz się stać ich właścicielem!

Wybierz swój zestaw:

Wybierz!

Teraz wybierz swojego Dostawcę:

Zed: Kliknij na mnie! Doktor: Nie klikaj na Zeda!

W sprawie formy płatności skontaktuj się ze swoim Dostawcą. Ustal formę płatności (przelew, przekaz pocztowy, przesyłka za pobraniem) i rodzaj waluty (euro, złoty polski, rubel transferowy, argentyńskie peso, gulden uniwersalny międzyplemienny lub inna dogodna dla kupującego).

Co na CD-ROM:

  • 450 MB,
  • 697 zdjęć (autorzy: Grzegorz Gajaszek, Maciej Mikołajczyk, Andrzej Szewczyk, Wojciech Wojciechowski i Michał Zrzelski),
  • „trailer” filmu z zawodów,
  • plakat z zawodów.

[koszulki]

Wybierz koszulkę:


Puchar Polski 2003 — Gdańsk, Superkino Krewetka
rodzaj: koszulka na ramiączkach
producent: Fruit Of The Loom
kolor: czarny, biały nadruk
rozmiar: M, L
uwagi: wszystkie koszulki z oryginalnymi metkami
 
Mistrzostwa Polski Juniorów 2004 — Gdańsk, Długi Targ rodzaj: V-neck
producent: Pierre Philip
kolor: biały (czarny nadruk), czerwony (biały nadruk)
rozmiar: M
uwagi: wszystkie koszulki pakowane w folii


Jakie plakaty?


Wszystkie plakaty rozmiaru 40 x 60 cm, papier kreda, pełen kolor.

Puchar Polski 2003 — Gdańsk, Superkino Krewetka
Finał Pucharu Polski 2003 — Gdynia, Centrum Hadlowe „Batory”
Mistrzostwa Polski Juniorów 2004 — Gdańsk, Długi Targ
 
[plakaty]


 

Przewieszki Picnic

[14 czerwca 2004, Pablo Houdini & Robert Peru]

Detektyw Rutkowski jak zwykle miał rację. Jego ludzie od miesięcy zbierali informację o planowanej akcji. Wiedzieli kto z kim, którędy, jak długo i po ile. Nie wiedzieli tylko jednego — GDZIE! Przewieszki… to słowo skręcało trzewia detektywa niczym niestrawiony Döner z wieczornego uboju.

Była środa, 9 czerwca 2004 roku godzina 23:20, do akcji pod kryptonimem „BALD-A-CHIM” zostało niecałych 40 minut. Dokładnie o godzinie 00:00, 10 czerwca 2004 roku ludzie Rutkowskiego rozlokowani po całym Trójmieście otworzyli zalakowane koperty ze szczegółowymi instrukcjami. Ich zadanie wydawało się z pozoru banalne i szablonowe… lecz właśnie wtedy na szachownicy zdarzeń pojawiły się nieznane figury i nowe warianty gry.

WIĘKSZOŚĆ uczestników.

Oto fakty, które udało się nam zgromadzić:

Godzina 10:30: niepozorny osobnik opuszcza lokal mieszkalny w Gdyni-Karwinach i udaje się w kierunku ulicy Chwaszczyńskiej. Sąsiedzi znają go jako Pana Sebastiana, spokojnego, uśmiechniętego staruszka z uregulowanym czynszem i stosunkiem do służby wojskowej, nie wiedzą, że to właśnie Doktor (znany także jako Sahib Mama lub Seb Egipcjanin).
W tym samym czasie w okolicach Oksywia z post-alkoholowego snu budzi się znany trójmiejski kompozytor. Antonio, bo o nim mowa, choć jeszcze o tym nie wie, dokona tego dnia niemożliwego. Jednak o tak wczesnej porze po głowie tułają mu się tylko dwie myśli — ubikacja i suplementacja.

Obydwaj mają ważne zadanie: muszą bezpiecznie przetransportować Zeda do Wrzeszcza — tylko on wie, jak trafić na miejsce spotkania, bo tylko on posiada ukrytą pod skórą mapę z legendarnym mikrochipem wyprodukawanym w Fabryce Traktorów gdzieś na stepach Mongolii. Zadanie jest o tyle trudne, że Zed nie jest jeszcze w pełni oswojony i mógłby stanowić zagrożenie dla przypadkowych przechodniów. Przy tym wzroście i zasięgu ramion nawet Antonio mógłby ucierpieć. Dlatego Doktor ma ze sobą podręczną apteczkę, której nie zawaha się użyć gdyby Zed wymknął się spod kontroli.

Tymczasem w Gdańsku grupa operacyjna nr 2, tzw. „dwójeczka”, rozpoczyna przygotowania do akcji, ładowane są akumulatory i oliwione rowerowe łańcuchy (śmiertelna broń w rękach kiziorów z Dolnego Miasta).

Zbyszko i Doktor. Na czele „dwójeczki” stoi Zbyszko BossGdańska (nie mylić z tym z Bogdańca), przez wielu uznany za zaginionego w akcji lub wręcz skasowanego. To właśnie od niego Antonio otrzyma informację, w jaki sposób dopaść i pokonać Ankietera.

Godzina 11:00: Doktor spotyka się z Antonio w centrum Gdyni. Rozpoczynają mordercze podejście do miejsca zamieszkania Zeda.
W tym samym czasie na rubieżach Trójmiasta krąży czarna Wołga z posiłkami — jest trzecią i jedyną bezpieczną ekipą. Wszyscy ludzie Rutkowskiego są daltonistami i nawet gdyby ktoś im powiedział, że widzi czarną Wołgę niewiele by to pomogło. Wołga ma dla zmyłki żółty pustynny kamuflaż, tak by kolorem i kształtem przypominała włoską produkcję z fabryki FSO.

Godzina 11:20: Doktor i Antonio wchodzą do domu Zeda. Nie zastają go w żadnym z pomieszczeń, przeczuwają najgorsze. Jeszcze jedno miejsce zostało nie sprawdzone — legendarna jaskinia, tzw. kanciapa. Stało się najwidoczniej najgorsze, wróg ich uprzedził — Zed leży nieruchomo obejmując dziwny malutki materacyk — za mały by na nim spać, za duży by schować go do plecaka i bezgłośnie powtarza: miazga, miazga, miazga. Doktor pokonując wstręt przykłada dwa palce do całkowicie zaślinionej szyi Towarzysza Broni (dobrze, że Broni tego dnia nie było w domu), wyczuwa puls, jest jeszcze szansa.

Godzina 11:25: Doktor podejmuje błyskawiczną decyzję, sprawnym ruchem rozcina tył koszuli Zeda, rzuca porozumiewawcze spojrzenie na Antonia, który bez słowa otwiera apteczkę i posłusznie czeka na instrukcje.
Rozpoczynają operację „WAY-CUP-NYGA”. Wybierają najgrubszy przewód na plecach i zakładają wenflon, muszą pakować wszystko dożylnie jeśli chcą go uratować. W tej dziedzinie Doktor jest profesjonalistą, bez wahania rzuca nazwy poszczególnych specyfików: 10 mg HMB, 15 mg BCAA, 100 mg Thermy itp. — po blisko pół godzinnej akcji Zed wstaje, nie wie jeszcze gdzie jest, ale za to wie dokąd ma iść… i wciąż kurczowo trzyma mały materacyk.

— Masz mapę, możesz iść?! — rzuca Antonio. Doktor daje rozkaz do wymarszu.
Wychodząc z kanciapy Doktor próbuje wyszarpnąć Zedowi materacyk (nie chce by rzucał się w oczy na ulicach Trójmiasta) — w odpowiedzi słyszy warczenie i złowieszcze pomruki… odpuszcza. Cała trójka wychodzi zabierając grabie i resztę ciężkiego sprzętu koniecznego do wykonania zadania.

EPILOG

Zbyszko pokazuje. Godzina 12:00: na gdańskich wzgórzach morenowych „dwójeczka” rozpoczyna podejście do strefy zrzutu. Zaczynają się starcia z ekipą detektywa, są pierwsze ofiary. Przedział SKM, gdzie siedzi trójka podejrzanych osobników pustoszeje — dziwny obiekt trzymany w objęciach przez jednego z nich skłonił ludzi do wyjścia. Wołga dokonuje kolejnego tankowania. Zbyszko osaczony przez ludzi detektywa wywija rowerowym łańcuchem masakrując kolejnych przeciwników…

Kim jest zagadkowy kierowca Wołgi?
Czy Antonio dopadnie Ankietera?
Jaką tajemnicę kryje materacyk Zeda?
Czy czarna Wołga „zgubi ogon” i dotrze na miejsce akcji?

Na te — i wiele innych pytań — odpowiedź już wkrótce, w drugiej części raportu. Wskazówki do rozwiązań — w galerii


 

Crash and Cash

[10 czerwca 2004, Michał Zrzelski]

Crash-pad — jak go przewieźć? Płacić, czy nie płacić???

Wyciąg z przepisów PKP — Przewozy Regionalne


    Przewóz rzeczy:
    Na podstawie ważnego biletu podróżny może zabrać ze sobą i przewieźć bezpłatnie rzeczy:
  1. nie utrudniające przejścia i nie narażają na szkodę innych pasażerów i ich mienia. Dla rozmieszczenia rzeczy podróżny ma prawo rozporządzać przestrzenią nad i pod miejscem, które zajmuje, w wydzielonych przedziałach klasy 2 pociągów zestawionych z elektrycznych zespołów trakcyjnych (EZT),
  2. wózek dziecięcy, przewożony przez osobę jadącą z dzieckiem,
  3. jedną parę nart oraz
  4. instrumenty muzyczne, sztalugi i duże teczki rysunkowe, przewożone przez uczniów i studentów szkół muzycznych i plastycznych, po okazaniu ważnej legitymacji szkolnej lub studenckiej.

    Natomiast, rzeczy przewożone odpłatnie pod opieką podróżnego to rzeczy:
  1. które nie spełniają ww. warunków lub
  2. przewożone są w pociągach nie zestawionych z EZT, o ile ze względu na swoje rozmiary nie utrudniają przejazdu innym podróżnym np.: rzeczy gospodarstwa domowego (kuchnia gazowa lub elektryczna, lodówka, zamrażarka itp.).

Crash Pedzio w obstawie Łysego i Mocarta jedzie na Przewieszki


Zagadka transportowo-legislacyjna:
Jak to jest w SKM? Wszak to nie PKP Przewozy Regionalne…


 

Mamy ich!!

[10 czerwca 2004, Robert Peru]

Nielegalne zgromadzenie na przewieszkach namierzone – Seek and Destroy.

Zwołują się na naszym forum, spotykają się na Przwieszkach, grożą Walasowi …… tego jeszcze nie było.

DOŚĆ tego … MAMY ICH!!!

Namierzyliśmy wilcze stado, wrogi element siejący zepsucie.

Wspinanie bez liny, bez koszulki ….niedoczekanie.

Psy spuszczone, wici rozesłane po zaściankach, brony i gnojowica w pogotowiu, pościg rozpoczęty …

Nasi agenci przejęli ich skrytobójczą korespondencję; w imię ogólnego dobra zdecydowaliśmy się ją ujawnić:

Bez muzyki ani rusz. Hej, czy idziecie… Cierpliwy…

Oj będzie bal, oj będzie bal… Oj będzie… Zed? Zed to jest ktoś.

Biada wam przewieszkowcy – piknikowcy.

Wkrótce ujawnimy więcej materiałów, w tym fotografie dokumentujące czwartkowe zajścia na Przewieszkach ….



 

Mistrzostwa w obiektywie (3)

[ 6 czerwca 2004, Wojciech Wojciechowski]

Trzecia (i ostatnia) część fotoreportażu z Mistrzostw Polski Juniorów we wspinaczce sportowej w Gdańsku.

Andrzej Mecherzyński-Wiktor i Maciej Mikołajczyk. Kliknij, żeby zobaczyć kolejne zdjęcie >>

Zdjęcie 1/21 — Andrzej Mecherzyński-Wiktor i Maciej Mikołajczyk. (© Wojciech Wojciechowski / murki.pl)
Następne zdjęcie >>
Więcej zdjęć — w galerii, zobacz też pierwsządrugą część reportażu.

 
Na początek strony Strona główna >> Archiwum >> 2004 >> [ 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 9 | 10 | 11 ]  
 

© murki.pl 2000–2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.

poczta@murki.pl