murki.pl
  Info | Mapa | Topo | Ogłoszenia | Archiwum | Zdjęcia | Forum | Zaloguj | Kontakt

[ 9 sierpnia 2001, Krzysiek Walasek]

O względności rzeczy

Skąd jesteś? Bo ja z 17B. O co może chodzić? Co to za szyfr? Mówię, że nie rozumiem, ale Krysia nie daje za wygraną. Rzecz o wspinaniu na Przewieszkach.

Przewieszki są dziwne… Dla niektórych to jedyny godny odwiedzania murek na Brętowie ("Tylko tu możesz naprawdę doładować!"), dla innych to "murek pokutny" ("Same komary i zawsze się poharatasz…").

Trafiają się tu także oprócz wspinaczy ludzie obracający browarka, często niecenzuralnie komentujący nasze bańki, przybloki, ciągnięcia z fakerów, podhaczenia i wszystko to co umożliwia nam skompletowanie przystawek.

Ale nie o tym chciałem.

Pewnego dnia wspinałem się na Przewieszkach, i nie powiem, szło mi całkiem dobrze. Zacząłem od lewej strony i wciągałem wszystko jak leci (dawniej przystawek było tylko kilkanaście i dało się to zrobić). Wkrótce wylądowałem pod La Glebą — ostatnią dróżką, daleko po prawej. Wstawiłem się i już widzę, że muszę się spieszyć, bo ktoś będzie chciał przejść koło murka. Trawers kończę dalekim strzałem do górnej krawędzi betonu, oczywiście z pełnym wyjazdem nóg i tuż przed nosem przechodzącej przygarbionej babci.
— Oj coś dzisiaj słabo Panu idzie… — mówi staruszka drżącym głosem mijając mnie.

Ale znowu nie o tym chciałem.

Ciepły, słoneczny dzień. Mam do załatwienia kilka spraw w Gdańsku, więc zahaczę o Przewieszki. Co prawda proporcje "czasów" są nieciekawe, bo na dojazd w korkach pewnie zleci godzina, bieg po urzędach zajmie kolejne 60 minut, wspinanie tą właściwą i produktywną godzinkę, a dojazd do domu kolejne cztery kwadranse. Ale wiadomo — łoić trzeba, a grzechem by było nie skorzystać z okazji.

Wszystko idzie jak z płatka i już w południe ląduję pod murkiem. Krótka rozgrzewka, w czasie której zauważam obryw na Ciepłym Azocie. Koniecznie trzeba się przystawić. Ciekawe czy da się TO zrobić bez urwanej klamy. Ano próbujmy… Startuję raz za razem, ale coś mi nie farci. Daję sobie chwilę na przemyślenia (czytaj: przeskok na dobrze zapatentowane, sąsiednie przystawki) i wracam pod kłopot. Wstawiam się, sięgam daleko prawą ręką i już pora na bańkę z dobrze znanych, brzytewkowatych stopni.
Łapię górną krawędź betonu.
— Hura!!! — wrzeszczę w myślach. Konkluzja: wycena VI.2+ raczej zostaje.

Wyczochruję się na górę murka, bo pod Przewieszkami przeciska się jakaś wycieczka. Schodzę bokiem pod murek, siadam grzecznie i czekam, aż sobie pójdą. Wtem słyszę:
— Cześć! Krystyna jestem! — pani, około 40 lat, jak to mówią "muy bien conservada" wyciąga do mnie dłoń. Jestem trochę zdziwiony, bo nie przypominam sobie znajomości. Ale mówię cześć i odpowiadam na powitalny gest. Szperam w zakamarkach pamięci, ale nadal nie wiem czy my się kiedykolwiek spotkaliśmy.
— Skąd jesteś? Bo ja z 17B.
O co może chodzić? Co to za szyfr? Mówię, że nie rozumiem, ale Krysia nie daje za wygraną.
— No powiedz, też wyszedłeś na spacer? — pyta przeciągle.
Nie od razu chwytam.
— Spacer, to raczej nie. Przyszedłem potrenować — tłumaczę.
Ale Krysia nie zwraca uwagi na moje wyjaśnienia.
— No przecież jesteś w piżamie! — mówi wskazując moje skiny.

Taaaak… Już wiem co to za wycieczka. Więc to tak wygląda wspinanie z boku, nawet dla ludzi z tego szpitala? Myślałem, że Boolersi są raczej wyssani z palca, a tu proszę…


 

Opinie

+ DODAJ swoją opinię

Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych opinii. Twoja może być pierwsza…
 
 
Na początek strony Strona główna >> Archiwum >> 2001 >> Sierpień   
 

© murki.pl 2000–2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.

poczta@murki.pl