murki.pl
  Info | Mapa | Topo | Ogłoszenia | Archiwum | Zdjęcia | Forum | Zaloguj | Kontakt

[20 czerwca 2004, Pablo Houdini & Robert Peru]

Przewieszki Picnic - New Hope

Gdy procesje zmierzały do ostatnich ołtarzy, a pacjenci Srebrzyska przygotowywali się do poobiedniej drzemki, zawartość MOCY w brętowskim powietrzu osiągnęła niebezpiecznie wysoki poziom. Antonio, Zbyszko, Doktor i Zed ruszają na spotkanie swego przeznaczenia. Nie wiedzą, że w ślad za nimi potajemnie wyruszyli wywiadowcy Detektywa.

Złowieszczy świst tnącego powietrze rowerowego łańcucha nie wróżył niczego dobrego. Niewinny osprzęt roweru Wigry 4 w rękach Zbyszka zamieniał się w „wirującą śmierć” (chłopcy z Chełma zwali go także „Zerwikapturem” lub „Peacemakerem”).
Zbyszko nieugięcie trwał na posterunku, w milczeniu młócąc powietrze. Jego anatomia przywoływała na myśl ponurego szwedzkiego marynarza trwoniącego resztki swych oszczędności w mrocznym barze, w portowej dzielnicy Kadyksu lub Malagi. Mrukliwego klienta z kąta baru, pijącego w milczeniu, gdy inni wrzeszczą, aż do chwili kiedy tłucze butelkę i tnie równo wszystkich dookoła.
Pod jego nogami piętrzyły się zwały ciał w brunatnych uniformach z napisem „Rutkowski Patrol”… zgotował im czystkę w iście bałkańskim stylu.
Plan Zbyszka był prosty… ale nie uprzedzajmy faktów.

Jest czwartek, 10 czerwca 2004 roku.
Godzina 12:30 „Dwójeczce” udaje się rozgromić siły przeciwnika i zgubić grupę pościgową — bez strat własnych przybywają na miejsce. Doktor wraz z Antonio wyprowadzają niepostrzeżenie Zeda z kolejki. Czarna Wołga wciąż krąży po przedmieściach miasta, w środku podkręca wąsa jej tajemniczy kierowca.
Detektyw Rutkowski już wie, że akcja „BALD-A-CHIM” zakończy się porażką, jednak jak przystało na prawdziwego psa postanawia węszyć do końca uznając, że 90% straty własne, to tylko rany powierzchowne.

Godzina 12:45 Grupa Gdyńska spotyka się z „Dwójeczką” w miejscu, którego wygląd wszyscy już znają, a którego położenie pozostaje do dziś jedną z nieodgadnionych zagadek historii naszego stulecia. Po przyjacielskim przywitaniu chłopcy przystępują do akcji — nie mogą marnować cennego jak kreatyna czasu.
Wtem… z wielkomiejskiego smogu wyłania się cudem ocalony Zbyszko (mówi, że to zasługa jakiejś panienki i jej wieśniackiej bajery: „mój ci on” itd.), podchodzi do Zeda i stanowczym tonem wypowiada hasło: „KRASZ-PADŁ”!

W tym momencie Zed jak za dotknięciem policyjnej pałki wypuszcza z rąk materacyk. Wszyscy zamierają. Za moment wyjaśni się tajemnica materacyka, za moment wszystkie elementy gry zaczną układać się w określonym porządku jak stoczniowcy pod stołem, podczas libacji alkoholowej. Doktor z obłędem w oczach otwiera materacyk. To co znajduje w środku wprawia go w osłupienie. W środku materacyka znajduje się dostępny w każdym sklepie budowlanym i składzie opałowym przewodnik po Murkach.
Coś nie gra? Gdzie popełnili błąd? Nic z tych rzeczy, Zbyszko otwiera przewodnik, czyta na głos:
— Przewieszki, skłon południowy… — jego mózg pracuje na zwiększonych obrotach, fakty z przeszłości boleśnie świdrują czaszkę. Mikroczip pod skórą Zeda zaczyna pulsować, jego oczy opalizują, a kapiąca dotychczas ślina zaczyna cieknąć strumieniem. Doktor, znany z poruszania się po zewnętrznej krawędzi legalności, ze zobojętnieniem szykuje odpowiednią strzykawkę…
— Taaak! — wykrzykuje Zbyszko — ANKIETER! — patrzy w przewodnik: Ankieter, VI.6 SD. Trawers w prawo, oznaczone chwyty i stopnie. Przedłużenie Gosia Rules.

Dobra dobra, tylko kto się odważy, kto ma tyle siły, wytrzymałości, i kto ma na tyle małe palce by zmieściły się w tych parchatych dziurkach wyślizganych przez legiony śmiałków?
Na odpowiedź nie trzeba długo czekać. Przed czoło zgromadzenia wysuwa się siwy mędrzec. Mówią o nim: „Lepki Paluch” lub „Ten, który pamięta Początek”, a w przewodniku widnieje jako Daromir P.
Jego zdeformowane paluchy dotkają czoła Antonia: „ty dokonasz tego czynu…” — Antonio okrywa się pąsem i nic nie mówi. Zaczęło się: rozgrzewka, podskoki, wymachy, przystawki, projekty, głośna muzyka, przekleństwa, plucie, picie i palenie (nic dziwnego, że detektyw chciał temu zapobiec).

Godzina 14:30 Po blisko 2 godzinach Antonio pomimo namaszczenia i szczerych chęci nie może pokonać Ankietera. W myślach wciąż powtarza wyświechtaną mantrę: „ja nie myślę, ja nie myślę, jestem z Politechniki”…
W zatęchłym brętowskim powietrzu zaczyna unosić się zapach paniki, ludzie myślą o dezercji. W momencie kiedy wszyscy już zwątpili w Antonia, kiedy Doktorowi skończyły się jednorazowe igły, Daromirowi wyschły paluchy, a Zed właśnie zaczął się pocić z nerwów i bełkotliwie powtarzać: „Dlaczego?… Dlaczego?… Nic nie rozumie…”, właśnie w tym momencie Zbyszko usłyszał coś, czego nie słyszeli inni, coś co sprawiło, że na jego twarzy pojawił się długo oczekiwany uśmiech, a na bichu wyskoczyła wielka żyła. Pojawił się cień szansy (być może nawet cień cienia) na wykonanie zadania.

Podbiegł do swojego plecaka, wyciągnął przenośną radiostację i zaczął nadawać:
— Tu dwójeczka, powtarzam, dwójeczka, potrzebujemy posiłki, kompozytor słabnie, powtarzam, słabnie, przyjeżdżajcie, over.

Z głośnika wydobył się ledwo słyszalny charkot:
— Tu Wołga, przyjąłem, posiłki w drodze, podajcie namiary, over.

— Podaję namiary — Gdańsk, Przewieszki, skłon północny — powtarzam: Gdańsk, Przewieszki, skłon północny, zrozumieliście? Over.

5 minut później, błękitny obłok spalin zwiastuje przybycie tajemniczego wehikułu i jego wąsatego kierowcy. Tuningowany silnik ryczy na najwyższych obrotach, świece strzelają przez maskę, pancerna pokrywa włazu uchyla się… a wszyscy zamierają w przysłowiowym bezruchu.
To niemożliwe, to nie może być On.
Ale ten Wąsik, ta postura.
Ci co pomyśleli, że to Mirosław Wódka niewiele się pomylili. Z mrocznych trzewi stalowego potwora wypełza klon Mirka, jego zły brat bliźniak, eksportowy model znany pod nazwą „el karrlos ver. 1.0”, prosto z laboratoriów Intela w Alabamie.

I przypomnieli sobie słowa Wyroczni: „…przybędzie oto ten wygnany z ziemi obiecanej, ten co pokonał ocean suchą stopą, najchudszy z chudych i najsilniejszy z silnych, pojawi się z nieba w błękitnym obłoku… a wąsik będzie jego znamieniem…

El Karloss bez krzty zażenowania wyjmuje z bagażnika markową sportową torbę z napisem Abibas i udaje się w stronę Antonia. Jego metaliczny, chropowaty głos recytuje nazwy specyfików i dawkowanie: Amino, HMB, Kreatyna, Terma… nowa jakość przemycona w podszewce dresu ze stadionu XX-lecia.
Po chwili Doktor miesza w menażce żółtą miksturę i wlewa całą zawartość w biednego Antonia. Na twarzy wybrańca pojawia się błogi uśmiech. Podchodzi do Ankietera, siada, startuje i… cyk-myk i zrobione, wszystko trwa kilkanaście sekund.

Akcja zakończona. Można wracać do domu. Zbyszko intonuje słowa jego sławnego Marsza:

Beton zawsze tutaj, zawsze beton dookoła
Betonowa mentalność i betonowa szkoła

Nucąc przewieszkową kołysankę wszyscy udają się do domów…


Przypisy

  1. Wszystkie postaci są autentyczne, wydarzenia naprawdę miały miejsce, a wymienione środki farmakologiczne są ogólnie dostępne (no może, niektóre spod lady).
  2. W reportażu wykorzystano fragmenty przewodnika „Murki” bez wiedzy i zgody autorów.
  3. Jeśli ktoś obawia się o los Detektywa, to autorzy mogą zapewnić, że nic mu nie jest. Na rubieżach Trójmiasta „tam, gdzie kiedyś rosły truskawki, a teraz dumnie błyszczy hipermarket Auchan”, detektyw dochodzi do siebie po wykonanej w warunkach polowych trepanacji czaszki (parz rozdział: „Tajemnica Zbyszkowego łańcucha”). Raz w tygodniu od tajemniczego Doktora dostaje list, z czekiem na pokrycie kosztów leczenia i złowróżbnym dopiskiem: SUPLEMENTACJA TO PRZYSZŁOŚĆ.
  4. Wszystkie projekty i przystawki zostały zapisane podręcznym archiwum Murkowym oraz w EAWMM (Easy-Access-Walas-Master-Mind). Najsłodsze owoce akcji „BALD-A-CHIM” zostały tradycyjnie oznaczone farbą i dla nikogo niezrozumiałymi piktogramami.

Autorzy dziękują za wszystkie zdjęcia, które pomogły ustalić i zrekonstruować bieg wydarzeń z tego feralnego dnia. Zostały dostarczone przez obywatela Białorusi posługującego się pseudonimem Marcinesku Fancescu (wkrótce po zajściach zatrzymanego do dyspozycji prokuratury).


 

Opinie

+ DODAJ swoją opinię

Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych opinii. Twoja może być pierwsza…
 
 
Na początek strony Strona główna >> [ Wprowadzenie | Praktyczne informacje | Archiwum | Przewodniki | Galeria ]  
 

© murki.pl 2000–2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.

poczta@murki.pl