murki.pl
  Info | Mapa | Topo | Ogłoszenia | Archiwum | Zdjęcia | Forum | Zaloguj | Kontakt

Sławomir Ciechanowicz ("Patenciarz")

To i owo o kuciu

Przed przystąpieniem do meritum (jak niektórzy walą: "ad rem"), muszę kategorycznie rozdzielić pojęcia kucia i podkuwania. Prawdziwe kucie to nie ukradkowe ułatwianie istniejących dróg, ale tworzenie nowych wartości (czytaj: chwytów) w rozsądnym odstępie od zastanej rzeźby murkowej. Konieczne jest przeprowadzenie wywiadu o danej ścianie przed zabraniem się do kucia.

Jak już zapewne zauważyliście, starym zwyczajem powtarzam rzeczy oczywiste. Niestety, ostatnio z oburzeniem stwierdziłem podkucie kilku dróg, np. To nie tak tirli-tirli na Łukach i Wąskiej z Ogranicznikiem na Gdyni. Proponuję takich rzeźbiarzy palikować jak krowy na pastwisku w bezpiecznej odległości od Murków lub wieszać za jedną nogę w hakówce.

Tymczasem może coś o genezie prawdziwego kucia. Pewnego dnia, Drogi Łojancie, po ukończeniu kolejnej wersji Gdyńskiej zaczyna Ci czegoś brakować. Czegoś innego, nieznanego. Wybierasz się na egzotyczne mosty. Wkrótce jednak ogólna liczba dróg i wariantów wydaje się zbyt mała. Dużo jest dróg zbyt prostych, trochę tych za trudnych i "nie leżących" — tych, których zdecydowanie nie lubisz powtarzać. Więc cóż. Marzysz o trudności doskonałej, Tobie sprawiającej mało wysiłku, ale ogólnie dobrze wycenionej i wytężającej dla innych — Ty oczywiście jesteś wrogiem ciężkiego sapania. Nagłe olśnienie. Może by tak dłutkiem?

Teraz jesteś panem swojej drogi. Chwyt jaki lubisz — nie za kiepski i dobry też nie. Stopień akurat pod Twój butek (dobrze, jeśli dysponujesz klasowym obuwiem). No i poezja odległości — to wtedy, kiedy jesteś długi. Potem jeszcze trochę sprytnych odciągów, miejsce na balans i droga prawie gotowa. Zacierasz umęczone kuciem paluchy: niech sobie poklną, cwaniaki. Zjeżdżając mimochodem wykuwasz kilka wyprysków, sugerujących stopnie lub chwyty. Następnie wytężasz szare komórki nad nadaniem jakiejś dobrej nazwy (zabawnej, czy też nieco mistycznej). Teraz trochę reklamy, by praca nie poszła na marne i już patrzysz roześmiany, jak kolejni łojanci bułują okrutnie, usiłując zgłębić patent.

Myślisz: tak, to jest DROGA.

P. S. Ostatnie trendy mody notują narodziny nowej koncepcji tworzenia dróg: przyklejanie zrobionych z żywicy i piachu wypukłości, a nie toporne kucie. Metoda ta ma w pewnych kręgach moralne poparcie. Tymczasem najnowsze odkrycia z wyprawy na Poligon dowodzą, że idea kucia nie umarła. A zatem: Łojanci, ostrzymy dłuta!


 
Na początek strony Strona główna >> Archiwum >> Klamecjusz 1 (1992) >> [ News | Raczkowanie w pionie | Zanik mocarz | Silos zbożowy | Sylwetki mistrzów | Samotnie… | To i owo o kuciu | Góry Sokole | Wieża Bismarcka | Lokomotywa ]  
 

© murki.pl 2000–2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.

poczta@murki.pl